Miesiąc mija już okrągły od naszego Chatkowego święta. Święta, które lato przyniosło do Chaty. Lato i wypoczynek. Część z nas wyjeżdża za miasto co weekend; inni wzięli urlop od Chaty na dłuższy czas. Ktoś jest nad morzem, ktoś wypoczywa na swojej działce pod Warszawą.
Jednak są i tacy, którzy rozstać się z Chatką nie mogą i nie chcą. I nawet słońce gorące na niebie, i wiatru zupełny brak ich przed regularnym przychodzeniem nie powstrzymuje. A w Chatce w nieco bardziej leniwym tempie spędzamy wspólnie czas. Grześ z Krzysiem oddają się pasji malowania, Mariola haftuje delikatne bransoletki, które idealnie pasować będą do letnich sukienek naszych pań, Beata uczy się nowych technik tworzenia biżuterii. Marysia z Bartkiem przygotowują pyszne i lekkie posiłki. Marcin, Darek, Paweł to mocna ekipa, która bierze aktywny udział w akcji „Odświeżania Chaty”: zrobiła wielki porządek w piwnicy, pomogła pomalować szafę w pracowni plastycznej, uporządkowała sportowe sprzęty w sali Leszka.
Czas płynie nieco wolniej – jemu w taką pogodę także się nie spieszy. Przyjemne posiłki na tarasie, mrożona herbata miętowa i muzyka w tle – to wszystko nadaje życiu w Chacie cudownego letniego klimatu. I rozmowy. O wspomnieniach, o planach, o byciu, o życiu… i o tych, którzy wrócą do nas po wakacjach.
A już niedługo Chata doczeka się swoich wakacji w Tolkmicku. Hurra!
Ps. Zachęcamy do przeczytania dwóch relacji z wakacyjnych wojaży: Basi Lityńskiej, która jeszcze w czerwcu wypoczywała w Krakowie na Festiwalu Kultury Żydowskiej oraz Sergiusza Krausa, zapalonego miłośnika gór.
Opowieść Basi: Byłam na Festiwalu Kultury Żydowskiej. Na Festiwalu były różne warsztaty jak na przykład tańce chasydzkie, na których uczyłam podstawowych kroków do tańców. Chodziłam też do muzeum, w którym było można zobaczyć historię Żydów polskich; również zwiedzałam cmentarze, gdzie są pochowani zamordowani Żydzi. Wieczory spędzałam w knajpach, gdzie było świetne jedzenie koszerne. Były też koncerty z muzyką żydowską, na których bawiłam się świetnie. Byłam też wieczorami w Alchemii, gdzie były koncerty do rana, a potem się szło z powrotem do knajpy na długie rozmowy do bladego świtu. Nie zawsze pogoda dopisywała. Były też koncerty na świeżym powietrzu, a w ostatnim dniu był koncert pod gołym niebem.
W ostatnich dniach do Chaty wrócił z kolejnej wyprawy po górach Sergiusz Kraus. Oto, co pisze o swojej wyprawie: „Pojechałem w góry, hej! Pojechalem tam z moim kolegą Andrzejem Kosińskim. Zamieszkaliśmy u pani Marii na Krupówkach. Codziennie rano mieliśmy mszę świętą z księdzem Mateuszem, który przyjechał do Zakopanego na wakacje ze swoimi studentami. Codziennie staraliśmy się chodzić w góry. Staraliśmy się każdego dnia wchodzić na inną górę. Niestety nie weszliśmy na najwyższą górę w Polsce, Rysy, gdyż pogoda nam nie pozwolila (była straszliwa ulewa). Byłem na mszy, która trwała 2,5 godziny – kazaniem księdza była rozmowa z wiernymi. Innym razem we mszy świętej uczestniczyło dwóch wiernych (mój kolega i ja). Do Warszawy wróciliśmy w nocy. W domu pojawiłem się o godzinie 3.38 rano. Powitań nie było końca . Nie kladłem się już. Do Chaty przyszedłem wyspany, hej!”
Autorzy: Redakcja „Czym Chata bogata”