Zanim liść opadł

Bartek i liścieNa początku listopada w ramach pracowni ogrodniczej pojechaliśmy do lasu z Henią, Bartkiem, Marcinem przyjrzeć się jesieni. Zerkaliśmy przez obiektyw aparatu fotograficznego. Porównywaliśmy kształty liści, odcienie zieleni, żółci. Było wilgotno, trochę już ponuro. Słońce nie dało się odnaleźć. Ale zupełnie nie chciało nam się wracać.

Stwierdziliśmy, że każda pora roku ma szczególny urok. Dla nas listopad, to też wspomnienia, Święto Zmarłych. Jesień do tego przygotowuje. Próbując poznać też inny, mniej nam znany wymiar listopadowych tradycji w kolejny wtorek rozmawialiśmy o obrzędach w innej niż nasza części świata. Zajrzeliśmy do Meksyku i próbowaliśmy przygotować meksykańskie czaszki z cukru. W tamtych stronach kuli ziemskiej, którą z tej okazji dokładnie obejrzeliśmy (oczywiście na modelu), święto zmarłych jest oswajaniem śmierci, a przede wszystkim radosnym, rodzinnym wspominaniem tych, którzy odeszli. I nie zauważyliśmy, gdy jak podczas najprawdziwszego seminarium z metafizyki zaczęliśmy rozmawiać z Markiem, Darkiem i Marysią o bycie, o istnieniu.
– Boisz się Darku śmierci?
– Nie!
– Dlaczego?
– Bo żyję!

Każdy komu nieobce są pytania o istotę, przyzna, że żaden z wielkich filozofów nie ująłby tego lepiej. A potem już wszystek liść opadł.

Edyta Neumann
autorzy zdjęć: Bartek Cissowski, Marcin Krupski, Edyta Neumann