Zachwyceni Kaszubami

wck-chmielno-073Od 9 do 19 lipca 2015 r. przebywaliśmy w najpiękniejszym miejscu Pojezierza Kaszubskiego w Chmielnie zwanym także Perłą Kaszub. Jak zwykle wypoczynek łączyliśmy ze zwiedzaniem i poznawaniem okolicy. Dowiedzieliśmy się, że Kaszubi mają swój język, używają go w codziennych kontaktach, dla nas jest on niezrozumiały. Dzieci mogą kaszubskiego uczyć się w szkołach. Twórcy, ludzie kultury zbierają stare pieśni, odtwarzają opowieści, legendy regionalne, przedstawiają dawne obrzędy w strojach ludowych. Obejrzeliśmy w Domu Kultury w Chmielnie wesele kaszubskie w wykonaniu Zespołu Pieśni i Tańca ,,Chmielnianie”. Wszystkie kwestie słowne i teksty pieśni brzmiały w języku kaszubskim. Grała kapela akordeonistów. Wesoła i skoczna muzyka zachęciła naszych uczestników do włączenia się w wir tańca, gdy był taniec z panną młodą i panem młodym, Łucja , Ewelina, Paweł, Piotr wbiegali na scenę , wrzucali pieniążki do koszyczka i tańczyli odbijanego. Było dużo radości.  Wszyscy goście zostali poczęstowani ciastem drożdżowym, tabaką i cukierkami. Na Kaszubach istnieje zwyczaj zażywania tabaki.

20150711_125849Na zwiedzanie dalszych miejscowości pojechaliśmy autokarem z naszym panem kierowcą –Mirkiem i panią przewodnik. Jako pierwsze odwiedziliśmy Sanktuarium Królowej Kaszub w Sianowie. W ołtarzu kościoła znajduje się łaskami słynąca figurka Matki Bożej Sianowskiej. Sanktuarium przygotowywało się do odpustu w niedzielę 19 lipca (16 lipca MB Szkaplerznej) i wizyty biskupa z Pelplina.

Dalej na naszej trasie znalazł się Szymbark, gdzie zobaczyliśmy najdłuższą deskę świata, największy koncertujący fortepian, najdłuższy stół (na 200 osób). Wszystko to zapisane jest w Księdze Rekordów Guinnessa. Zgromadzone tam są pamiątki po Polakach wywiezionych na Syberię: dom Sybiraka, pociąg, jakim wywożeni byli Polacy do łagrów sowieckich. Replika bunkra, dom powstańca polskiego, sale z dokumentami Armii Krajowej i Gryfa Pomorskiego, kaplica Sybiraków i zagroda trapera Kaszuby z Kanady. Niektórzy z nas znali Szymbark z Domu „Do Góry Nogami”, ale ta atrakcja nie wszystkich zachwyciła, większość z nas szybko opuszczała pomieszczenia ze względu na złe samopoczucie.

W drodze powrotnej zatrzymaliśmy się w Wieżycy – 329 m n.p.m. (najwyższy szczyt Pojezierza Pomorskiego). Okolicę podziwialiśmy z wieży widokowej im. Jana Pawła II.

W Chmielnie przeżyliśmy ponownie sezon truskawkowy. U nas na Mazowszu już było „po truskawkach”, a na Kaszubach sezon w pełni.  Truskawki kaszubskie są piękne, duże, czyściutkie i smaczne. Podbijają rynki europejskie, były wystawiane na  EXPO 2015 w Mediolanie. Plantatorzy z Chmielna i Kartuz zawieźli do Włoch 1,5 tony truskawek, a goście z całego świata zachwycali się ich słodkim smakiem i aromatem.

Chmielno położone jest nad Jeziorem Białym i Jeziorem Kłodno, przy którym znajduje się plaża. W ciepłe dni chodziliśmy tam zażywać kąpieli, pływać kajakami i rowerami wodnymi. Plaża służyła nam jako miejsce do zabaw i gier. Gdy było chłodno i wietrznie, spacerowaliśmy wzdłuż jeziora, do kamiennego parku lub na Wichrowe Wzgórza.

W Chmielnie od ponad 100 lat trwa tradycja garncarstwa. W warsztacie ceramicznym należącym do rodziny Neclów wykonuje się i pięknie zdobi naczynia użytkowe i dekoracyjne metodą rzemieślniczą, niektórzy z nas zakupili tam pamiątki.

Z naszego pensjonatu mieliśmy blisko do parafialnego kościoła św. Piotra i Pawła.  Kierunek wskazywała bardzo ładna wieża – dzwonnica i zegar, który co kwadrans informował o upływającym czasie. Uczestniczyliśmy we mszach św., na których ks. Proboszcz nas serdecznie witał i błogosławił. Modliliśmy się za św. pamięci pierwszego prezesa naszego Stowarzyszenia p. Andrzeja Kamińskiego. W niedzielę 12 lipca w kościele wysłuchaliśmy koncertu organowego w wykonaniu artystów z Gdańska.

W naszej świetlicy działało znakomite SPA. Pewnego dnia, gdy mamy dostały wolne przedpołudnie na wyjście do kawiarni, nasze młode damy udały się na „relaksujące zabiegi ” kosmetyczne, chłopcy natomiast sprawdzali swoją siłę i spryt w przeciąganiu liny i grze w piłkę.20150711_122713

Na wyjazdach koniecznie muszą odbywać się wieczorki taneczne. Nasze wieczorne spotkania, tańce i spotkania z gośćmi odbywały się w ogromnej świetlicy lub w ogrodzie na pięknej trawie w otoczeniu drzew. Tu mogliśmy tańczyć, skakać na trampolinie, grać w piłkę, huśtać się lub zwyczajnie poleżeć. Piękny zakątek do relaksu. Tu spotkaliśmy się z ks. Adamem Kołduńskim z kurii diecezji pelplińskiej, który odwiedził nas pewnego popołudnia.

Drugą bardzo oczekiwaną wycieczkę odbyliśmy do Łubiany, Wdzydz i Kartuz z panią przewodnik Gienią. W Łubianie z zaciekawieniem oglądaliśmy proces produkcji naczyń porcelanowych w Fabryce Porcelany Lubiana. Bardzo ostrożnie przechodziliśmy między pracującymi maszynami, robotami, przejeżdżającymi wózkami. Widzieliśmy jak z masy ceramicznej formowane są talerze, talerzyki, półmiski, wazy, salaterki, kubki, filiżanki, spodeczki, jak roboty je oczyszczają, przycinają, ustawiają. Przechodziliśmy przy gorących piecach, gdzie te naczynia są wypalane, suszone, potem szlifowane, przewożone do ozdabiania. A później oczy nam się zrobiły wielkie z zachwytu, gdy zobaczyliśmy na półkach w specjalnym sklepie te wszystkie cudeńka gotowe do sprzedaży. Piękne serwisy obiadowe, kawowe, komplety i pojedyncze naczynia, białe i pięknie zdobione, tradycyjne i o różnych kształtach filiżanki, dzbanki, kubki – oszałamiające wrażenie, – co kupić…, trudny wybór. Wielu z nas wybierało naczynia z ozdobami kaszubskimi. Pani przewodnik z dumą opowiadała o Lubianie, gdyż fabryka zatrudnia 1600 osób, produkuje na eksport i dobrze prosperuje.

Następnie zmieniliśmy otoczenie, przed nami Wdzydze Kiszewskie i piękny rozległy skansen (22 ha powierzchni.)Wiedzieliśmy, że zwiedzanie zajmie nam dużo czasu.Przyjechaliśmy z własnym prowiantem, zasiedliśmy przy stołach w lesie, w pobliżu karczmy, w której próbowaliśmy słodkich regionalnych wypieków, a  kawosze raczyli się kawą.

Skansen we Wdzydzach to pierwsze muzeum na wolnym powietrzu na ziemiach polskich założone przez państwa Teodorę (lekarka, malarka) i Izydora (nauczyciela) Gulgowskich w 1906 roku. Oglądaliśmy zgromadzone tu drewniane budynki mieszkalne wraz z wyposażeniem, warsztaty rzemieślnicze i budynki gospodarcze. Mogliśmy zobaczyć, jak żyli 100 lat temu mieszkańcy z terenu Kaszub i Kociewia. Były to bardzo skromne chałupy chłopów, rybaków i bogate domy- dwory sołtysa czy gbura. W skansenie jest szkoła, mieliśmy okazję zasiąść w starych, ubrudzonych atramentem, ławkach, zobaczyć wyposażenie: katedrę, tablicę, duży dzwonek, „oślą ławkę” i „kozę” dla niezdyscyplinowanych uczniów. W skansenie znajdują się dwa drewniane wiatraki, kuźnia i kościół, w którym odbywają się w każdą niedzielę tradycyjne kaszubskie msze św. Na terenie skansenu znajduje się grób założycieli – państwa Gulgowskich i kamień, przy którym się poznali.

Ostatnim etapem naszej wycieczki była wizyta w Kartuzach –dawniej uważanych za stolicę Kaszub.  Zobaczyliśmy kolegiatę i pozostałości po zakonie kartuzów. Kościół, który ma dach w kształcie wieka trumny i wiele cennych skarbów, obecnie jest remontowany.W Muzeum Kaszubskim podziwialiśmy wiele ciekawych zbiorów: narzędzia pracy: rolnicze i rybackie, urządzenia gospodarcze, maszyny, meble i naczynia domowe, dawne ubiory, haft kaszubski. Pełni wrażeń wróciliśmy do pensjonatu na obiad.

Kolejnego dnia mieliśmy uroczystą kolację na powietrzu w zielonym zakątku. Wszyscy zasiedliśmy przy bardzo długim stole, z boku paliło się ognisko, były też pieczone kiełbaski. Potem nastąpiły podziękowania, pożegnania i plan na następny dzień, czyli wyjazdowy. Dziękowaliśmy Justynie, Monice, Ludmile, Szymonowi, Bogumile, Iwonce, Paulinie, Joasi i oczywiście wielkie brawa, serdeczne słowa uznania i podziękowania dla pana Mirka. Wszyscy zasłużyli na pochwałę. Wiedzieliśmy, że trzeba wcześnie iść spać, dać wypocząć panu kierowcy, ale wszyscy jeszcze mieli dużo energii i chęci, aby tańczyć i rozpoczęły się tańce i hulanki także w rytm ubiegłorocznego przeboju „…będzie zabawa, będzie się działo …. „.    Muzykę serwował pan Mirek! Noc minęła spokojnie i rano po śniadaniu wyruszyliśmy w kierunku Warszawy … do domów. Zabraliśmy ze sobą obraz pięknych Kaszub, przeżycia każdego dnia, radość ze wspólnego przebywania i zdjęcia w aparatach.

Jak było, można zobaczyć na zdjęciach >>