Wakacje Chaty z pomysłami

nowy-obraz-15Lato już minęło, ale zostały miłe wspomnienia. W tym roku z pobytu nad jeziorem Lucieńskim. Zatrzymaliśmy się na Słonecznej Farmie w Budach Lucieńskich – niedaleko starego grodu – Gostynin.
Pogoda była piękna i mogliśmy używać kąpieli wodnych i…. słonecznych. Kąpaliśmy się w jeziorze, pływaliśmy łódką i kajakami, zwolennicy cienia odpoczywali na łączce na kocach i leżakach pod drzewami. Dużo mieliśmy radości z zabaw z piłką w wodzie.Wakacje w Budach Lucieńskich
Jak przystało na farmę, na łące pasły się kozy a pani Gospodyni robiła serki z koziego mleka. Po naszej farmie spacerowały kucyki. Przyglądały się nam ciekawie, zaglądały do jadalni przez szybę albo drzwi. Budziło to ogólną radość. W pobliżu po stawie pływały sznureczkiem małe kaczuszki prowadzone przez matkę, na innym łabędzie, a gniazdo na dachu jednego z budynków bociania rodzina wybrała na mieszkanie. W dali pasły się krowy.
nowy-obraz-22Celem pierwszej wycieczki był XIII-wieczny Gostynin. Byliśmy w kościele i w XIV-wiecznym zamku książąt mazowieckich, niedawno podniesionym z ruin, a potem odpoczywaliśmy w pięknie ukwieconej kawiarni.
Duże wrażenie na wszystkich wywarła opowieść proboszcza z Lucienia o przebiegu budowy kościoła, którego projekt architektoniczny zmieniał się podczas budowy. Na konstrukcję dachu czy sposób oświetlenia przez odpowiednie rozmieszczenie różnego kształtu okien, ogromny wpływ miał sam proboszcz. Swoje wyobrażenie świątyni i jej funkcje analizował wspólnie z architektem i kierownikiem budowy i rzeczywiście kościół ma niepowtarzalny wygląd. W Lucieniu znajduje się Muzeum Regionalne, w którym twórcy ludowi i profesjonalni wystawiają swoje prace: obrazy, rzeźby, tkaniny, palmy, wieńce dożynkowe, działa Zespół Pieśni i Tańca. Ciekawą inicjatywą jest coroczny Ogólnopolski Plener Malarski „U Wójta”, połączony z warsztatami plastycznymi dla młodzieży gimnazjalnej.

Oczekiwanym przez wszystkich wydarzeniem była wycieczka do Płocka. Wiedzieliśmy, że jest to bardzo stary gród królewski, historią sięgający początków państwa polskiego. Ale zobaczyć świadectwa tej historii, to zupełnie coś innego. Z parkingu przy Placu Obrońców Warszawy pan przewodnik skierował się z nami w stronę Wzgórza Tumskiego. Idąc opowiadał nam o najcenniejszych zabytkach Płocka. Należy do nich bazylika katedralna z XII wieku, w której znajdują się sarkofagi dwóch królów polskich: Władysława Hermana i Bolesława Krzywoustego. Na Wzgórzu Tumskim znajduje się zamek książąt mazowieckich założony w XIV w. przez króla Kazimierza Wielkiego, a także pałac biskupów oraz kościół Miłosierdzia Bożego i klasztor, w którym przebywała i pracowała św. Faustyna.

Następnie zobaczyliśmy ogromny pomnik Bolesława Krzywoustego siedzącego na wierzchowcu w otoczeniu 6 wojów oraz zatrzymaliśmy się przez chwilę przy pomniku poety Władysława Broniewskiego. Idąc dalej zobaczyliśmy budynek jednej z najstarszych szkół w Polsce – potocznie zwanej Małachowianką – obecnie Liceum Ogólnokształcące im. Stanisława Małachowskiego w Płocku. Początki jej datuje się na 1180 rok. Szkołą tą kierował w XVII w. Andrzej Bobola, a uczniami byli m.in. kapucyn o. Honorat Koźmiński i prezydent Ignacy Mościcki. Ze Wzgórza Tumskiego patrzyliśmy na port i nowy obiekt zbudowany 2010 r – molo na Wiśle ( nie wszyscy mieszkańcy Płocka z jednakowym entuzjazmem oceniają ten pomysł).
Z zachwytem obejrzeliśmy zbiory Muzeum Mazowieckiego, które przedstawiały wnętrza mieszkalne i przedmioty codziennego użytku mieszczan na przełomie XIX i XX wieku (wyposażenie salonów, pokoi stołowych, bibliotek, gabinetów, sypialni, itd.)nowy-obraz-2

Radosne chwile przeżywali miłośnicy tańca. Dni, w których zapowiedziano dyskoteki, od rana były pełne szeptów, przygotowań i emocji. Rolę sali tańca spełniała duża sala konferencyjna. Podczas wykonywania różnych wygibasów, tyle wytwarzaliśmy ciepła, że ani otwieranie okien, ani picie wody nie dawały wystarczającego chłodzenia.:))

Natomiast poranna gimnastyka stała się dla nas nie obowiązkiem, ale potrzebą i punktem honoru. Każdy chciał zdążyć, aby nie wyjść na śpiocha lub marudę. I tak codziennie przed naszym budynkiem formował się najpierw mały, ale szybko rosnący krąg ćwiczebny. Aktywności i skupienia wymagało nie tylko wykonywanie ćwiczeń, ale także wymyślanie wspólnych zadań. Pomysły były naprawdę ciekawe.

Czas wspólnego przebywania szybko minął, zostały wspomnienia i zdjęcia >>>. Czekamy z niecierpliwością na następny wyjazd.