Silniejszy od nienawiści

„Silniejszy od nienawiści” to tytuł książki autobiograficznej Tima Guenard. Francuski bokser, który doświadczył  życia „na dnie”, spotyka młodych ludzi na całym świecie mówiąc im,  że nigdy nie jest za późno, żeby zmienić swój los. Podczas swojej wizyty w  Polsce 1 czerwca 2012 odwiedził  Stowarzyszenie „Chata z pomysłami” w Aninie.

– Daję świadectwo, że nie ma ran, których nie można zabliźnić miłością. – mówił Tim Guenard. – Każda osoba, która nosi ranę w pamięci, sercu, czy na ciele, może tę ranę zmienić w źródło życia.” Nie są to puste słowa, ale osobiste doświadczenie człowieka, który jako dziecko był maltretowany przez ojca, poniżany w poprawczakach, wykorzystywany jako „dziecko ulicy”. Świat jawił mu się jako dżungla, gdzie rządzi prawo pięści. Dlatego, żeby zbudować swoje poczucie bezpieczeństwa i dać upust swojej wewnętrznej złości, został bokserem. Sukcesy w tej dziedzinie przyniosły mu uznanie, grono wielbicieli  i poczucie pozornej kontroli. Ale ból pozostał.

Prawdziwym wstrząsem dla Tima była decyzja jego kolegi, z którym pracował na budowie, żeby zamieszkać z osobami niepełnosprawnymi w małej wspólnocie „L’Arche”.  To nie mieściło się w jego wyobraźni, w jego porządku świata. Niedowierzając, że ktoś może podjąć tak absurdalną decyzję, postanowił odwiedzić kolegę w jego nowym domu. Niepełnosprawna dziewczyna, która otworzyła mu drzwi, była pierwszą w życiu osobą, która powiedziała mu: „Jesteś miły! Chodź zjedz z nami obiad.”  Te slowa dotknęły jego serca, najgłębszych sfer jego osoby. I był to był pierwszy krok do przemiany Tima. Co było dalej? Najlepiej samemu przeczytać  w książce Silniejszy od nienawiści. Tim powoli zaczął odkrywać świat, w którym jak gdyby wszystko było „na opak”. Osoby, które społeczeństwo uważa za najsłabsze, pokrzywdzone przez los, stały się dla Tima nauczycielami, jak żyć w zgodzie ze sobą, jak tworzyć bezinteresowne więzy przyjaźni. Brzmi to jak bajka, ale faktem jest, że ten nieokrzesany pełen wewnętrznej agresji bokser jest dziś szczęśliwym mężem, ojcem, a nawet dziadkiem. Odwiedza na całym świecie miejsca, gdzie ludzie doświadczają cierpienia – więzienia, domy poprawcze, spotyka młodych ludzi  –  by dawać im nadzieję, „że nie ma fatum, że można żyć rzeźbiąc swój los, jak się rzeźbi w kamieniu”.

Stowarzyszenie „Chata z pomysłami” było  współorganizatorem spotkania Tima w dominikańskim duszpasterstwie akademickim na warszawskim Służewie. Wypełniona po brzegi sala pomieściła około 200 osób. Spotkanie rozpoczął występ Teatru Klamra, którego aktorami są dorosłe osoby z niepełnosprawnością intelektualną. Krótka etiuda pod tytułem „Zmiana –przemiana” była dobrym wprowadzeniem do tematyki spotkania. Ubrani na czarno aktorzy w rytm nowoczesnej pulsującej muzyki odtwarzali pośpieszny rytm życia przechodniów. Linie ich dróg przecinały się, lecz nie prowadziły do spotkania. Chwile zatrzymania służyły tylko temu, by wypowiedzieć swoją kwestię. „Zmieniłam fryzurę”, „Zmieniłem mieszkanie”, „Zmieniłam męża” – rzucali pośpiesznie.   Czasu na  jakąkolwiek odpowiedź już nie było. Pędzili dalej.   Nagle na scenie pojawił się człowiek w bieli, który patrząc na widzów zaczął spokojnie opowiadać, że był niewidomy, ale ktoś dotknął jego oczu, uzdrowił go i powiedział: „Do miasta nie wracaj”. Prostymi środkami aktorzy zobrazowali, czym od płytkiej zmiany różni się prawdziwa przemiana samego siebie.